KLIKNIJ SERCE

rozwoju osobistego dla nauczycieli i rodziców

komunikacja empatyczna w domu

założenia merytoryczne programu

Empatyczna komunikacja w duchu Porozumienia bez Przemocy Marshalla Rosenberga dostarcza mnóstwo wskazówek i narzędzi do zmiany sposobu kumunikowania się. Warto jednak najpierw uświadomić sobie, jak to, co mówimy wpływa na nasze relacje. 

 

Ocena nie tylko nie motywuje do działania ale także sprawia, że tracimy kontakt z tym, co w nas żywe - z naszymi emocjami i potrzebami. Wzbudza w nas sprzeciw i opór, wywołuje agresję, poczucie winy, nic dziwnego w końcu jest narzędziem przemocy. Ocena informuje nas o tym, co jest z nami „tak” lub „nie tak”. Gdy słyszysz ocenę masz trzy wyjścia: 

  1. Możesz potraktować ją osobiście i spojrzeć na siebie przez pryzmat tego, czy jesteś dobry czy zły, co może wywołać poczucie winy.

  2. Możesz zaprzeczyć i pozwolić myślom obwiniającym rozmówcę rozprzestrzenić się w Twoim umyśle, co najprawdopodobniej wywoła złość. 

  3. Możesz zastanowić się nad tym, co jest żywe w jej autorze, jakie uczucia i potrzeby kryją się za tymi słowami.

 

Zdecydowanie częściej wybieramy pierwsze i drugie rozwiązanie, co sprawia, że czujemy się nieprzyjemnie. Zamiast oceniać możemy mówić w języku faktów, które wiernie oddają rzeczywistość i nie zostawiają przestrzeni na interpretacje. Takie spostrzeżenia są pierwszym krokiem w każdej empatycznej komunikacji. 

 

Krytykujemy innych, bo ich działania lub wypowiedzi przypominają nam o naszych niezaspokojonych potrzebach. Najprawdopodobniej nie zdajemy sobie sprawy, że nasze potrzeby nie są zaspokojone. Jeżeli w jakiejkolwiek sytuacji odczuwasz nieprzyjemne emocje, np. gniew, złość, irytację i czujesz niepohamowana chęć, by skrytykować kogoś w Twoim otoczeniu, to proszę zatrzymaj się na chwilę i posłuchaj.

 

Każda nieprzyjemna emocja to sygnał od Twojej psychiki i ciała, że jakaś Twoja potrzeba nie została zaspokojona.

 

Być może denerwuje Cię rozmówca, bo potrzebujesz bezpieczeństwa, szacunku, czy zrozumienia. To są Twoje potrzeby, które za pomocą emocji krzyczą o swoje zaspokojenie. W takiej sytuacji znów masz trzy wyjścia:

  1. Możesz dać empatię sobie - zaakceptować emocje, które odczuwasz i znaleźć potrzebę, którą warto się zaaopiekować - być może już w tym momencie poczujesz się przyjemniej. 

  2. Możesz zakomunikować rozmówcy, co czujesz, gdy widzisz jego działania lub słyszysz wypowiedzi i jakie potrzeby nie są w takiej sytuacji zaspokojone. Zostaje tylko przestrzeń na prośbę do rozmówcy, której spełnienie wzbogaci Twoje życie.

  3. Możesz dać empatię rozmówcy - usłyszeć jego emocje i potrzeby, które kryją się za tą krytyką. 

 

Z dużą łatwością stawiamy diagnozy, inni ludzie, są często niesprawiedliwi, nie szanują nas, ignorują. Co to właściwie dla Ciebie znaczy, co kryje się pod tymi określeniami? Jeżeli uznasz te słowa za Twoje uczucia, to trudno będzie Ci znaleźć ich źródło - czyli potrzeby, które się za nimi kryją. Jeżeli nawiążesz kontakt z Twoimi uczuciami, to nagle okaże się, że czujesz nieprzyjemne emocje, może smutek, irytacje lub strach. I wtedy bardzo szybko uświadomisz sobie, że być może potrzebujesz sprawiedliwości, zrozumienia, troski o Ciebie, czy uwagi. Ale czy osoba, którą zdiagnozowałeś może wziąć odpowiedzialność za Twoje emocje i potrzeby? Ona jest tylko odpowiedzialna za to, co zrobiła lub powiedziała, nie ponosi jednak odpowiedzialności za Twoje uczucia. Co więcej nawet ich sobie nie uświadamia. Gdy usłyszy, że czujesz się przez nią ignorowany, to czy ma szansę dostrzec w tych słowach Twoje uczucia i potrzeby?

 

Gdy chwalimy innych to celebrujemy zaspokojenie wyłącznie własnych potrzeb. Ocena nie wyraża naszej wdzięczności, lecz buduje mury pomiędzy ludźmi, blokuje dostęp do tego, co w nas wszystkich żywe - naszych emocji i potrzeb. Jest osądem, diagnozą i naszą interpretacją zachowań lub wypowiedzi innych. Chwalony człowiek dowiaduje się, co inni myślą o nim i jak go odbierają, nie wie jednak, co czują i czego potrzebują. Czy słowa „super”, „cudownie”, „jesteś wspaniały” dają ocenianemu wystarczająco dużo informacji w jaki sposób przyczynił się do wzbogacenia naszego życia? Nasze przyjemne emocje, które pojawiają się pod wpływem działań innych ludzi skłaniają nas do chwalenia. W ten sposób nauczyliśmy się wyrażać naszą wdzięczność. Świętujemy wtedy zaspokojenie naszych potrzeby, spełnienie marzeń lub oczekiwań zgodnych z naszym systemem wartości. Każda wydobywająca się z naszych ust pochwała więcej mówi o nas samych, niż o innych - chwalonych przez nas ludziach.

Złość i wstyd  to niemalże identyczne uczucia, które łączy to, że powstają pod wpływem naszych myśli. W przypadku złości są to pełne przemocy myśli na temat innych ludzi, w przypadku wstydu  - myśli o sobie, przepełnione poczuciem winy.  Przypomnij sobie sytuację, w której ostatnio poczułeś złość. Nie skupiaj się na bodźcu, pod wpływem którego się pojawiła. Bodziec nie ma tu większego znaczenia. Przypomnij sobie swoje myśli, które sprawiły, że z każdą sekundą czułeś coraz większą złość. Czy w Twoich myślach pojawiło się obwinianie innych o krzywdy, których zaznałeś? Czy pojawiły się oceny, osądy, diagnozy i krytyka ich zachowania? Być może również mnóstwo wulgaryzmów? A teraz przypomnij sobie sytuację, w której poczułeś wstyd i sprawdź, co myślałeś o sobie? Czy obwiniałeś, oceniałeś i krytykowałeś siebie? Złość i wstyd są tylko "pokrywką w garnku" pełnym nieprzyjemnych uczuć, do których uzyskasz dostęp, gdy przestaniesz podążać za swoimi myślami. Gdy zajrzysz głębiej dotrzesz do smutku, strachu, irytacji, rozpaczy, zakłopotania, niechęci, frustracji, bólu, niepokoju, rozdrażnienia, czy zniecierpliwienia. Bez względu na to, jak trudne i nieprzyjemne będą te uczucia, zaakceptowanie ich pomoże Ci znaleźć przyczynę Twojego samopoczucia - niezaspokojone potrzeby.  

Wszyscy ludzie - bez względu na płeć, wiek, wykształcenie, szerokość geograficzną, status materialny, poglądy i system wartości - mają takie same potrzeby. Wszyscy potrzebujemy miłości, swobody wyboru naszych marzeń, celów i systemu wartości, akceptacji, uznania, bliskości, bezpieczeństwa, zrozumienia, empatii, harmonii, ładu oraz piękna. Różnią nas tylko strategie, czyli działania, które podejmujemy, aby zaspokoić nasze potrzeby. Konflikty między ludźmi nigdy nie rozgrywają się na poziomie potrzeb. Ich źródłem są strategie, a właściwie przywiązanie do jednej, jedynej strategii, z której rezygnacja może pozornie oznaczać brak możliwości zaspokojenia ważnej potrzeby. Każdą potrzebę można zaspokoić przez conajmniej 7 miliardów strategii - każdy człowiek na Ziemi może korzystać z kilku, czy nawet kilkunastu strategii na zaspokojenie tylko jednej potrzeby, więc być może 7 miliardów to zdecydowanie zaniżona liczba. Mamy więc nieograniczone możliwości, by każdego dnia odczuwać radość, szczęście i zadowolenie, jeżeli tylko przestaniemy mylić potrzeby ze strategiami i będziemy elastycznie poszukiwać nowych sposobów zaspokajania naszych potrzeb.      

Nie ma złych, ani dobrych emocji, są tylko takie, które są albo przyjemne, albo nieprzyjemne lub nawet bolesne. Odczuwane emocje są sygnałem, że nasze potrzeby są lub nie są zaspokojone. Jedyną drogą do pozbycia się nieprzyjemnych uczuć jest zaspokojenie potrzeb, które się za nimi kryją. To bardzo proste i trudne jednocześnie, bo wymaga nawiązania kontaktu z sobą samym. Ważne jest to, by uświadomić sobie, że nikt z naszego otoczenia nie jest odpowiedzialny za nasze emocje, Pojawiają się w związku z działaniami lub wypowiedziami innych ludzi, ale odpowiedzialność za ich pojawienie się spoczywa na potrzebach, które nie zostały w danej sytuacji zaspokojone. 

 

Empatia to nic innego jak nawiązanie połączenia z tym, co żywe w człowieku - z jego emocjami i potrzebami. Możemy dać empatię sobie lub innym, tłumacząc myśli, interpretacje, diagnozy i osądy na język serca czyli emocji i potrzeb. Każdy konflikt czy nieporozumienie może bardzo szybko doczekać się rozwiązania podczas empatycznego kontaktu. Obecność, uważność i bycie przy drugim człowieku, to za mało, by mówić o empatii, ma ona miejsce dopiero wtedy, gdy komunikujemy się z tym, co żywe. Nie ma tu przestrzeni na nasze rady, szukanie rozwiązań, diagnozy, bagatelizowanie, czy pozorne rozumienie. Nie ma tu miejsca na nasze myśli i kontakt na poziomie intelektu, jest tylko dawanie i branie z serca.

 

Komunikacja empatyczna to spostrzeżenia wyrażone w formie czystej obserwacji, nasze uczucia i potrzeb oraz prośby, których spełnienie wzbogaca życie. Nie jest to strategia do osiągania zamierzonych celów lecz raczej sposób na życie, w którym wyrażamy siebie szczerze i jasno oraz z taką samą uważnością i empatią poświęcamy uwagę innym ludziom. 

Komunikacja empatyczna nie jest tylko metodą, dzięki której rozwiązujemy konflikty, wspieramy innych, czy wyrażamy naszą wdzięczność. Jest to coś więcej -  to jest życie w zgodzie z nasza współczującą naturą w każdej sekundzie naszego istnienia. Jeżeli znów nawiążemy kontakt z tym, co w nas żywe, jeżeli zaczniemy patrzeć na innych przez pryzmat tego, co jest w nich żywe, to powrócimy do korzeni - przestaniemy oceniać, interpretować, krytykować i diagnozować. Nie będziemy juz więcej komunikować się językiem przemocy, ale zaczniemy dawać z serca. Weźmiemy odpowiedzialność za nasze słowa i czyny, ale nigdy za uczucia i potrzeby innych. Przestaniemy postrzegać świat w kategoriach „dobry” i „zły”, ale przez pryzmat tego, co służy lub nie służy wzbogacaniu życia. Zaczniemy odczuwać nasze emocje jako przyjemne lub nieprzyjemne i będziemy szukać ich źródła w zaspokojonych lub niezaspokojonych potrzebach. Zaczniemy prosić innych, a nie żądać i znajdziemy w sobie dużo przestrzeni na odmowę, bo połączymy się z jej źródłem, które wypływa z potrzeb innych ludzi. To nie znaczy, że nieprzyjemne uczucia znikną z naszego życia, że przestaniemy odczuwać smutek, strach, gniew, czy irytację, ale już nigdy nie będziemy mylić naszych uczuć z interpretacją cudzych poczynań.